Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
368 postów 12520 komentarzy

KOSSOBOR

KOSSOBOR - Niby z porządnej rodziny, a do komedyantów przystała. Ci artyści...

O ziemi rolnej w Polsce, związkach węgla i alternatywie dla chemii w rolnictwie.

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Czy Państwo wiedzą, że w Polsce, w ciągu ostatnich 30 lat zawartość materii organicznej w najlepszych, zmeliorowanych glebach spadła aż o 40%?

 

Czy Państwo wiedzą, że w Polsce, w ciągu ostatnich 30 lat zawartość materii organicznej w najlepszych, zmeliorowanych glebach spadła aż o 40%?

To skutek coraz większego uprzemysłowienia,  mechanizacji i chemizacji rolnictwa, czyli używania nadmiaru nawozów chemicznych i środków ochrony roślin.  Jednocześnie rolnicy odchodzą od tradycyjnych niegdyś upraw roślin strączkowych, sianych jako poplon na polach po zebraniu zboża i - po zakończeniu wegetacji – zaorywanych celem użyźniania gleby.  Przewaga upraw zbóż, kukurydzy i roślin okopowych bez stosowania poplonu (strączkowe) jest przyczyną dość szybkiego wyjałowienia gleby.  By na takiej ziemi osiągnąć sensowne plony – trzeba naturalnie stosować  zwiększone dawki nawozów sztucznych i środków ochrony roślin.  Rośliny bowiem, pozbawione w dużym stopniu naturalnego podłoża, tracą odporność  i bez dodatkowej dawki chemii uprawy mogą być marne, nieopłacalne  po prostu.

Kolega inżynier, który opowiadał mi o tym,  odniósł się do terra preta do Indio, czyli czarnej ziemi Indian w dorzeczu Amazonki, pozostałości po tamtejszym, przedkolumbijskim rolnictwie:

„Gęsta, bogata i gliniasta terra preta kontrastuje z resztą cienkich i ubogich ziem regionu. Wilgotny i gorący klimat Amazonii nie sprzyja gromadzeniu się materii organicznej, która bardzo szybko ulega rozkładowi, a znajdujące się w niej substancje odżywcze są natychmiast pobierane przez rośliny. W efekcie gleba jest kwaśna, uboga i zwykle mażółtawą barwę. Po wykarczowaniu lasu szybko wyjaławia się i większość roślin uprawnych szybko na niej marnieje.”

Taka uboga, kwaśna ziemia to właśnie Amazonia. Jednak w tejże Amazonii znaleziono grube warstwy ciemnej, niezwykle żyznej, próchnicznej ziemi. Skąd taki skarb tam się znalazł?



 

 Po lewej – żółta ziemia z terenów Amazonki, nazywana oxisolpo prawej – terra preta

„Pola terra preta w niektórych miejscach rozciągają się na wiele hektarów, więc od dawna próbowano wyjaśnić jaki proces glebotwórczy doprowadził do powstania tej żyznej i ciemnej gleby.  W świetle najnowszych badań okazało się, że wytwarzali ją mieszkańcy tych terenów od kilku tysięcy lat, czyli Indianie okresu prekolumbijskiego. Kultury te, mieszkające na słabych rolniczo terenach, rozwinęły dość zaawansowane rolnictwo dzięki własnym działaniom agrotechnicznym. Terra preta wytworzono dzięki nawożeniu z użyciem nawozu zwierzęcego i innychnawozów organicznych, zwykle resztek ryb, kości zwierzęcych i odpadów roślinnych. Jednak kluczowym elementem terra preta, który nadaje jej ciemny kolor, jest węgiel drzewny. To on poprawia żyzność gleby i zapobiega wymywaniu z niej substancji odżywczych. Gleba okazała się tak stabilna i trwała, że wciąż istnieje, choć powstała przed setkami, a nawet tysiącami lat.

Długowieczność i żyzność tej gleby świadczy o tym, że ma ona wyjątkową zdolność do regeneracji.” (Oba cytaty za  wikipedią.)

Szczególną uwagę zwrócił mój kolega na węgiel, który jest dominującym składnikiem związków chemicznych tworzących próchnicę, a  w owej terra preta występuje również w postaci węgla drzewnego. Próchnica i węgiel drzewny mają bowiem tę właściwość, że „gromadzą na sobie” wiele cennych i koniecznych dla wegetacji roślin substancji. Indianie składali wytwarzaną przez siebie biomasę w pryzmy, oblepiali je gliną i spalali zawartość z ograniczonym dostępem tlenu tak, by wytworzyć ów węgiel drzewny. Następnie zasób tych „węglarek” trafiał do ziemi uprawnej. Trafiał tam również kompost.

[Eksperymenty rolne, przeprowadzone z terra preta dowiodły, że 20 cm. tej ziemi potrafi utrzymać przez 10 lat nawet uprawy monokulturowe. Terra preta ma bowiem zdumiewające zdolności do regeneracji i samo powielania.]

Węgiel stanowi 60% składu chemicznego próchnicy. Próchnica, ze względu na swoje unikalne cechy fizyko-chemiczne jest czynnikiem decydującym o żyzności gleby poprzez wyjątkową zdolność  do zatrzymywania wody /w ilości kilkakrotnie większej od swojej masy!/, do gromadzenia wielu składników  pokarmowych niezbędnych dla roślin, do „zatrzymywania” substancji szkodliwych /np. pestycydów/ do momentu ich rozkładu przez mikroorganizmy, jej ciemny kolor absorbuje promienie słoneczne, powodując szybsze nagrzewanie gleby, próchnica stanowi idealne środowisko dla rozwoju mikroorganizmów,  etc..

Naturalny, tradycyjny sposób uprawy jakby kłoci się z opcją przemysłowo – naukową, tak to tutaj ujmijmy. Opcja przemysłowa to uprawy intensywne, potrzebujące jednak „dopalaczy”, czyli chemii.

Doszliśmy już do tego, że nie ma taniej żywności bez „dopalaczy”.  Przemysł chemiczny i  związani z nim naukowcy są tym – uprawami intensywnymi i „tanimi” - żywotnie zainteresowani.  To naczynia połączone: przemysł chemiczny produkuje nawozy sztuczne i środki ochrony roślin, a naukowcy na uczelniach wyliczają  konieczne dawki i rodzaje wszelkiej chemii,  prowadzą badania nad nawodnieniem  gleb etc..  Można śmiało powiedzieć, że mamy oto sytuację, gdzie materia organiczna jest w kontrze do profesorów od chemizacji rolnictwa, a ściślej mówiąc – jest odwrotnie: to naukowcy i przemysł chemiczny stoją w kontrze do materii organicznej.  Wkroczenie na ścieżkę chemizacji prowadzi do coraz większego uzależnienia,  co się równa coraz większym kosztom i odwrotnie  - uprawy naturalne to coraz lepsza gleba, lepsza jakość plonów itd.

Jest natomiast prawdą, że gwałtowna rezygnacja z chemii prawdopodobnie spowoduje szok  - również ekonomiczny, tak jak przy każdym odwyku.  

Nie jesteśmy również „zdeklarowanymi ekologami” -   w tym radykalnym znaczeniu -   co do wspomagania rolnictwa chemią; chodzi nam o wskazanie pewnego trendu i możliwości zapobieżenia mu poprzez metody naturalne, wielce korzystne dla ziemi i jednocześnie spełniające wymogi aktualnej mody na alternatywne do kopalnych źródła energii.

To lekceważenie naturalnych procesów i  intensywna chemizacja rolnictwa powodują postępujące wyjałowienie gleby. Ta zaś więc wymaga  coraz większych dawek chemii. Wymaga również sztucznego nawadniania, bowiem nie ma już próchnicy i naturalnej gospodarki wodnej.  Ziemia „pracuje” na dopalaczach, woda ucieka z gleby, lobby chemiczne kwitnie, rolnik jest zmuszony inwestować  rokrocznie w nawozy i środki ochrony roślin. Efekty tego, pełnego chemii  rolnictwa lądują na naszych stołach. Alergie są już chorobami pokoleniowymi…

Naturalnie, jak to w życiu - są źli i dobrzy profesorowie. Ci dobrzy „biją na alarm”, i to od nich wiemy o całej sprawie.

Skądinąd rolnicy twierdzą, że jeżeli ziemia żyje, nie jest chemizowana, to naturalne szkodniki są utrzymywane w jakimś reżimie, a nie pędzone sztucznie rośliny są silniejsze, odporniejsze.

Nawet nie podnosimy tu już kwestii najważniejszej – zdrowia konsumentów, bowiem zapewne spotkaliście się Państwo z podobnym twierdzeniem rolnika, któremu zwróciło się uwagę, że to, co produkuje na swoim polu jest niezdrowe (nadmiar chemii). Niezdrowe? – dziwi się. – Ale to nie dla ludzi, to na sprzedaż! Ale tu już wchodzimy w kwestie etyczne. A raczej w łamanie etyki rolnika przez ekonomię.

Wracając do chemii w rolnictwie: dopłaty z UE do rolnictwa rolnik aktualnie zużytkowuje głównie na nawozy i środki ochrony roślin. Nawozy jeszcze Polska produkuje (jeszcze, ale nie wiadomo jak długo, zakusy na polskie Azoty są bardzo poważne), natomiast środki ochrony roślin płyną głównie z Niemiec. I tam wracają faktycznie te dopłaty. Dopłaty unijne nie biorą się z księżyca przecież, a z naszych, przymusowych składek. To, jak można przypuszczać – doskonały interes (z różnych informacji można wnioskować, że taki obieg dopłat nie dotyczy jedynie rolnictwa).  Doskonały, ale nie dla nas, dla rolnika i dla… ziemi.

Jednocześnie nasila się tendencja, wręcz wymóg,  by zamieniać paliwa kopalne przy produkcji energii jakimiś zamiennikami. Jednym z takich zamienników jest produkcja biogazu.

 W naszych warunkach, na przeciętnej ziemi, można wyprodukować ok. 3 ton biomasy z hektara rocznie. Intensywna natomiast produkcja biomasy, np. wierzby energetycznej, wymaga dopalaczy, czyli nawozów azotowych. Nawozy azotowe biorą się z… gazu ziemnego, czyli paliw kopalnych.  Polska, zużywając rocznie 14 mld.  m3 gazu ziemnego, 2 mld. m3 przeznacza na nawozy azotowe. A więc biomasa bierze się z paliw kopalnych, a co gorsza – nie wraca do systemu (ziemi rolnej), gdyż jest  - w imię walki z globalnym ociepleniem – współspalana w elektrowniach,  spalana w ciepłowniach etc..  W jej miejsce do systemu jest wprowadzana chemia – nawozy i środki ochrony roślin.  

Jeżeli macie Państwo poczucie nonsensu i jakiegoś błędnego, jeśli nie obłędnego koła – to chętnie się zgodzę.

Wspomnieliśmy, że w Polsce w ciągu ostatnich 30 lat z najlepszych, zmeliorowanych gleb zniknęło 40% materii organicznej, która tworzyła się przez 10 tysięcy lat od ustąpienia lodowców.  Jedno pokolenie doprowadziło gleby do stanu sprzed 4ooo lat. To są liczby przerażające.  W tle tych zmian widzimy lobby chemiczne (przemysł i naukowcy) i krążący - jako dopłaty - pieniądz. Obserwatorzy o wzroku bystrzejszym widzą również koniec tego kontredansu:  marny dla polskiego rolnictwa i polskiego rolnika: wyjałowiona chemią ziemia będzie wymagała takiej ilości dopalaczy, że żadne „dopłaty” z UE już nie wystarczą i chłop będzie musiał sprzedać  rolę, i nawet nie będzie już „miał czerwieńców” /”Chodziły tu Niemce, chodziły odmieńce: sprzedaj chłopie rolę, będziesz miał czerwieńce” – Wielkopolska, XIX wiek/. Dodajmy jeszcze, że w literaturze przedmiotu załączona bibliografia to głównie publikacje niemieckie. Tak więc mądrzy Niemcy nie zasypiają gruszek w popiele: wiedzą, o co chodzi i jednocześnie lobbują nam tę swoją chemię obracającą się w systemie dopłat unijnych tak, jakby mieli jakieś dalsze plany co do polskiego rolnictwa, co do polskiej ziemi.

Jako się rzekło – jednocześnie nasila się tendencja do powstawania tych wszystkich alternatywnych źródeł energii, w tym biogazowni.  Mój kolega inżynier, który tym się interesuje i który opowiedział  mi  o terra preta do Indio, uważa, że można z wielkim pożytkiem dla gospodarstw wiejskich takie biogazownie, niewielkie, indywidualne, bazujące na wytwarzanym przez gospodarstwo materiale (biomasie) budować, pod warunkiem jednak, że wszelki bilans (energia włożona do energii uzyskiwanej) będzie sensowny i korzystny,  koszty inwestycji do udźwignięcia bez wchodzenia w większe kredyty, a pozostałości po produkcji biogazu na potrzeby gospodarstwa nie staną się odpadem kłopotliwym, a trafią jako dobry komponent do gleby. Uważa, że w przypadku rolników indywidualnych winny być to  biogazownie pracujące w oparciu o fermentację suchą,  w przeciwieństwie do technologii mokrych, wymagających dużych nakładów, skomplikowanej obsługi i stałych dopłat.  

Takie projekty i technologie w Polsce powstają przecież.  Istnieje polska,  nowatorska,  przemysłowa metoda produkcji biowęgla,  który może służyć jako "nawóz dla rolnictwa o długim cyklu rozkładu".  Nb. węgiel drzewny rozkłada się w glebie ponad 10 lat, cały czas będąc pożytecznym. Anglicy eksperymentują  z własną produkcją "charcoal" do ogródków i ekologicznych gospodarstw.  W Polsce, za komuny,  eksperymentowano również  z nawożeniem węglem brunatnym.  Naturalnie jednorazowe zabiegi nie mogą być porównywalne z wieloletnią, ukierunkowaną agrotechniką (czego dobrym przykładem jest owa terra preta do Indio).

Biogazownie to tylko jedna z alternatyw do  przepuszczania biomasy „przez komin”, bez korzyści dla ziemi rolnej.  

Jeżeli spojrzymy całościowo i perspektywicznie na problem chemizacji rolnictwa i jego rosnące koszty, z kosztami zdrowotnymi włącznie (czyli na problem tzw. taniej żywności) i na  przedstawiony powyżej na podstawie terra preta  problem związków chemicznych węgla w glebie –  sprawa połączenia alternatywnych źródeł energii , wytwarzanej z biomasy produkowanej przez rolnictwo z korzyścią dla ziemi rolnej,  jawi nam się w zupełnie nowym świetle.

 

 

 Link do zdjęcia wprowadzającego:

 https://www.google.pl/search?q=ziemia+rolna&espv=210&es_sm=93&source=lnms&tbm=isch&sa=X&ei=VKmhUu2ZCueF4ASk8YHgBA&ved=0CAkQ_AUoAQ&biw=1280&bih=708#facrc=_&imgdii=_&imgrc=MMOa6k4k6ZwMkM%3A%3BEOu7SrOnbAV1AM%3Bhttp%253A%252F%252Fi.wp.pl%252Fa%252F%252Ff%252Fjpeg%252F31761%252Fziemia_zaorana_pole_stock_640.jpeg%3Bhttp%253A%252F%252Ffinanse.wp.pl%252Fkat%252C1033695%252Ctitle%252CZiemia-rolna-drozeje-o-18-rocznie%252Cwid%252C15880584%252Cwiadomosc.html%3B640%3B300

 Materiał ten powstał dzięki rozmowom z inżynierem zainteresowanym problemem ziemi. Jestem przekonana, że jest to zagadnienie mające ogromne znaczenie i ważne dla każdego z nas. 

KOMENTARZE

  • Autorka
    O terra preta, cudzie lasów-ogrodów i kukurydzy ciekawie pisze Charles Mann w "Ameryce przed Kolumbem"
  • @Autorka
    Dzięki za podjecie tak szczegółowe tego tematu!
    Jest to bardzo istotne zagadnienie dla nas i naszej przyszłości.

    Pozdrawiam:)
  • @Kossobor
    Bardzo konkretny i interesujący tekst. Przeczytałam z ciekawością
  • @piano 12:08:41
    Dziękuję.
  • @AdNovum 12:08:54
    Też tak sądzę i to, co mówił mój kolega inżynier w pierwszej, luźnej rozmowie, bardzo mnie zainteresowało. To ważny temat. Potem dopytałam uporczywie o resztę, poprosiłam o korekty i tak ten artykuł powstał.

    Również pozdrawiam :)
  • @Rebeliantka 12:31:40
    Dzięki, Krysiu. To właściwie "inżynierski" tekst, stąd ta konkretność.
  • @KOSSOBOR
    Bardzo porządny tekst. Dla mnie sporo nowinek.

    Pozdrawiam
  • Temat ważny.
    O Amazonii nie słyszałem, ale w Polsce najlepsze gleby to czarnoziemy na polodowcowych lessach , mady rzeczne ...i działki przyklasztorne.
    Systematyczna uprawa w oparciu o naturalne nawożenie podnosi jakość gleb.

    Nie mogę zgodzić się z "teorią spiskową " sugerującą celowe działania wrażych sił w odebraniu Polakom Ich ziemi.

    W Europie zachodniej chemizacja rolnictwa jest na znacznie wyższym poziomie, chociaż gospodarstw stricte ekologicznych też jest tam większy udział niż w Polsce.

    Widzę dwie kategorie czynników , które doprowadziły do stanu obecnego, czyli faktycznego zubożenia/wyjałowienia gleb.

    1. Obiektywne. Postęp technologiczny, w tym mechanizacja i chemizacja doprowadziły do zwiększenia efektywności produkcji rolnej a więc do relatywnego potanienia żywności oraz wzrostu opłacalności produkcji.
    przykład: jeżeli przemysł oferuje wydajny sprzęt do uprawy kukurydzy a więc : agregat uprawowy z siewnikiem punktowym , opryskiwacz którym zastosujemy pestycydy "na wszystko" począwszy od chwastobójczych przez owadobójcze i grzybobójcze , kombajn do zbioru ziarna.....to mając duży areał nie opłaca się uprawiać "wszystkiego po trochu" i hodować zwierząt , tylko następuje specjalizacja produkcji. Kukurydza ma to do siebie, że można ją uprawiać w monokulturze przez wiele lat.....

    2. Polityka władz . (często bezmyślna -zakładam ,że Oni nawet chcą dobrze)
    Jeżeli coś funkcjonuje źle, to władza wprowadza kolejne regulacje nie zdając sobie sprawy ,że przyczyna tkwi w regulacjach wcześniej wprowadzonych.
    przykład: obecnie poprzez budżet "unijny" w ramach Wspólnej Polityki Rolnej (WPR) silniej dofinansowywane są uprawy roślin strączkowych . Te należą do grupy roślin motylkowatych, które wiążą w korzeniach azot atmosferyczny a więc nie potrzebują nawożenia sztucznego....do tego poprawiają strukturę ziemi itd...mogą być wykorzystane jako pokarm, pasza, albo zielony nawóz.
    To pewnie reakcja urzędników na alarmy dot.zubożenia gleb. Problem w tym ,że do tego przyczyniła się także WPR dotując wcześniej uprawy zbóż ( teoretycznie mniej wydajne , opłacalne) bardziej niż innych roślin. To powodowało nienaturalne koncentrowanie upraw zbóż w gospodarstwach wielkopowierzchniowych, a zboża zubażają glebę....


    Moim zdaniem główną przyczyną (poza tymi obiektywnymi )degradacji gleb jest ingerencja władzy ( zakazy, dotacje) w gospodarkę rolną. Największym zaś złem jest wszelka regulacja dot. hodowli zwierząt i obrotu artykułami spożywczymi pochodzenia zwierzęcego.

    To wyeliminowało z rynku wiele gospodarstw niskotowarowych, które mogłyby utrzymywać się dzięki "całościowej" ofercie . Dzięki hodowli następuje w gospodarstwie "obieg zamknięty" substancji organicznej, która wraca do gleby z obornikiem. Dodatkowo wzrasta powierzchnia łąk i pastwisk z tak dobroczynnymi dla gleby roślinami jak koniczyna czy lucerna.
    Obecnie wyśrubowanym przez różnorakie urzędy normom mogą sprostać tylko wielkie fermy, obory, rzeźnie, przetwórnie......
  • Poza tym
    ograniczenie chemii w rolnictwie to najlepszy sposób na wyrwanie się ze złowieszczej ponoć zależności od Gazpromu, bo gro rosyjskiego gazu idzie właśnie na produkcję nawozów.
  • 5* za ważny temat!
    Szcegóły se dostudiuję, jak znajdę wolniejszą chwilę. Na szybko garść refleksji:
    - czytam właśnie podręcznik nt. rekultywacji, taki normalny akademicki, nie żadne nwowskie ćmojeboje,
    - także - stoi jak byk, że to samo zjawisko (zanik warstwy próchniczej na skutek niewłaściwej "obróbki" roli, np. nawożenie mineralne, monokultury, melioracje sprzyjające erozji) dotyczy także Polski, nie jest to nic egzotycznego, odległego i pozwalającego się lekceważyć,
    - innym aspektem jest... efekt cieplarniany (hehe). Otóż wg tejże knigi, źródła antropogeniczne dają rocznie ok. 8 Gt CO2, erozja gleb uwalnia rocznie coś koło 20Gt a cały zmagazynowany tamże CO2 to 200 Gt (tego rzędu wielkości);
    - jak znajdę czas i ów ustęp w książce, to napiszę więcej, bo to kolejny istotny temat.
  • A!
    PS. I było tam też o roli węgla drzewnego jako środka na powstrzymanie jednego z rodzajów degradacji gleby.
    Do Twego tekstu powrócę, bo to trzeba z uwagą se przetrawić. Jak zdołam, to podrzucę dane z owej knigi, by rozwinąć wywołany przez Ciebie ważny temat.
  • @jazgdyni 14:02:40
    Dla mnie również to były interesujące nowinki.
  • @prawi co wiec 14:03:51
    To cenne uwagi. Dzięki.
    Co do obaw o utratę ziemi - jednak jestem więcej, niż podejrzliwa.
    Co do śrubowania norm - to może napiszę o tym, jak z tym radzą sobie małe przetwórnie w Niemczech. Ale to za jakiś czas.
    W każdym razie - specjalnie nie przejmują się tymi normami europejskimi, a sprytnie je omijają.
  • @kontras2012 15:38:23
    No ale Pawlak nas wpakował w przymusowy odbiór nadmiaru gazu, o ile pamiętam. Ale Pańskie myślenie jest słuszne, mimo tego.
  • @bez kropki 16:35:05
    Po prostu węgiel wylatuje w powietrze. Na to również zwrócił uwagę pan inżynier.
  • @bez kropki 16:38:13
    B!
    Wszystkie wiadomości są cenne, Kropciu. Czekamy zatem.
  • @prawi co wiec 14:03:51
    1. Dobry wieczór Panu

    2. "Nie mogę zgodzić się z "teorią spiskową " sugerującą celowe działania wrażych sił w odebraniu Polakom Ich ziemi."

    Czy Pana zdaniem RAŚ jest sponsorowany przez:

    a) Jaśka?
    b) Prawiącego co wiec?
    c) Ufoludków?
    d) ruskich?
    e) pruskich?

    3. "Obecnie wyśrubowanym przez różnorakie urzędy normom...."

    Czy Pana zdaniem śrubowanie norm przez urzędy

    a) jest wynikiem "spadnięcia z nieba"?
    b) wynika z nakazu Ufoludków?
    c) wynika z nakazu Autorki wpisu?
    d) wynika z nakazu kierujących UE?
    e) jest koncepcją z gatunku "teoria spiskowa"?

    Usilnie pozdrawiam ;-)
  • @night rat 21:12:03
    "Zreszta jak ma to działać jak unia wszystko narzuca nawet ile wolno rzucać cukru"

    I cukru i mleka i wszystkiego.... a w Polsce tyle głodnych dzieci. UE to już kraj rad... Ja byłem przeciwny "akcesji" Jestem z tego dumny. D... gołe, ale przynajmniej duma została. Ziemi nigdy rodzina nie miała, ale może dzięki temu wiem jaki to skarb.

    Ukłony
  • @KOSSOBOR 18:13:19
    Nie wiem czy to dobry pomysł, ale myślę że powinna istnieć zakładka na NE czy jak on się teraz tam zwie o nazwie "Super Wpis". Ten się tam moim zdaniem kwalifikuje. Nie chcę być przez nikogo źle odebrany, bo mogą się pojawić jakieś personalne animozje itp. ale dla mnie wzorem rozp... systemowo-leminowego myślenia chyba na zawsze zostanie "Gruppenführer KAT" ŁŁ. Pani wpis zaliczyłbym do tej samej kategorii, chociaż tematyka jakże odmienna a jednakowoż jakże istotna.

    Serdeczności.
  • @Jasiek 00:06:49
    Dzień dobry Panu.

    ad 2. e
    ad 3. d


    Prośba:
    Jeżeli chce Pan coś mi zasugerować to proszę to zrobić wprost, żebym nie musiał się domyślać Pańskich intencji.

    Po dłuższym namyśle- teza , którą próbuje mi Pan imputować w komentarzu jest taka :
    kierujący UE poprzez swoje regulacje celowo doprowadzają do procesu niszczenia polskich gleb, aby nie dało się "wyżyć" z ich uprawy , cena ich spadła i ktoś ( w domyśle farmerzy ze "starych" krajów UE , głównie Niemiec) mogli je nabyć za "psie pieniądze"..

    Tymczasem:
    -cena gruntów rolnych w Polsce systematycznie rośnie.
    oraz:
    -unioregulacje dotyczą wszystkich krajów członkowskich ( są w różnym stopniu obchodzone)
    -chemizacja rolnictwa w krajach "starej UE" jest dalece bardziej posunięta.

    Z dwóch powyższych wynika, że jeżeli istniałby związek przyczynowo skutkowy unioregulacji i chemizacji produkcji ze spiskiem przejęcia zdegradowanych gleb, to w pierwszej kolejności dotyczyłby ziem państw zachodnich UE.

    W takim razie spiskowców należałoby szukać albo poza UE albo w krajach nowo skonfederowanych .

    Pozdrawiam również.
  • @Jasiek 00:26:45
    Po żałosnych przygodach z zakładką Klubu Dyletantów mam tzw. mieszane uczucia, co do sensowności zakładania czegokolwiek tutaj.

    Pozdrawiam równie serdecznie, Jaśku :)
  • @prawi co wiec 09:36:29
    Akurat wpadłam tutaj, więc pozwolę się wtrącić.
    Już w notce zaznaczyłam, że literatura na temat zregenerowania ziemi jest w dużej mierze niemiecka. To świadczy o myśleniu. Proszę wziąć pod uwagę i projekt Mitteleuropy, i konsekwencji w realizowaniu przez Niemcy polityki, mimo klęski w II wojnie. Dzisiaj tę politykę realizuje się środkami ekonomicznymi. Głównym rozprowadzającym w UE są Niemcy. Proszę to połączyć z dopłatami do polskiego rolnictwa. Proszę wziąć również pod uwagę rok 2016, w którym zostanie uwolniona sprzedaż ziemi rolnej w Polsce. Rosnące ceny ziemi - sądzę - są z tym faktem istotnie związane. To dłuższy wywód i nie na teraz.
    To w największym skrócie + powyższa notka.

    Na sprawy ziemi rolnej w Polsce należy patrzeć dość szeroko, wówczas otwiera się zupełnie inna perspektywa.
  • @KOSSOBOR 09:51:05
    Witam.

    Doprecyzuję.
    Widzę apetyt na polską ziemię ( grunty rolne) głównie z powodów ekonomicznych, a także politycznych, ale nie widzę związku z procesem degradacji gleb .

    zachodni farmerzy ( głównie Benelux- tam jest największy "głód ziemi") zainteresowani są gruntami będącymi w dyspozycji skarbu państwa. Nikt nie będzie wywłaszczał prywatnych gospodarstw, a sytuacja ekonomiczna polskich rolników (zwłaszcza dużych gospodarstw na zachodzie Polski ) znacznie się poprawiła.

    Co zrobić z ziemią należącą do skarbu państwa ? oto jest pytanie....
    polscy rolnicy wielkoobszarowi chcieliby ją nabyć najmniejszym kosztem a moim zdaniem należy ją po prostu najefektywniej zagospodarować. może otwarta licytacja dzierżawy 50-letniej dla wszystkich zainteresowanych , w tym obcokrajowców ?
    CHRL negocjuje z Ukrainą dzierżawę gruntów odpowiadających 5 % powierzchni kraju.
  • @prawi co wiec 10:43:40
    "Widzę apetyt na polską ziemię ( grunty rolne) głównie z powodów ekonomicznych, a także politycznych, ale nie widzę związku z procesem degradacji gleb ."

    Witam ponownie :-)))))

    1."Nie mogę zgodzić się z "teorią spiskową " sugerującą celowe działania wrażych sił w odebraniu Polakom Ich ziemi."

    2. "Widzę apetyt na polską ziemię ( grunty rolne) głównie z powodów ekonomicznych, a także politycznych,...."

    Czy dostrzega Pan pewną rozbieżność pomiędzy zdaniami nr 1 i 2?

    Oczywiście związek między degradacją gleb a chęcią ich zajęcia wydaje się nielogiczny - ale jednak nie do końca. Ja uważam, że niemcy chcą zagrabić Polskę i aby to uczynić muszą się pozbyć Polaków - degradacja gleb jest tu tylko narzędziem, a sam proces można odwrócić i gleby zrekultywować jak już się szkopy nas pozbędą. Z pewnością przeczytał Pan komentarz Szanownej Autorki zawierający informację że literatura niemiecka w temacie jest obszerna. Oni już się przygotowują do tej rekultywacji. U siebie i u nas. Problem w tym, że dla "niektórych" (tak, tak - do Pana piję) takie podejście jak moje i Autorki jest kwitowane stwierdzeniem "teoria spiskowa" jak w zdaniu nr. 1. I wie Pan co - Pan może mieć rację, że to tylko "teoria spiskowa" chorych "mocherów" i tego Panu z całego serca życzę, żeby Pan tę rację miał. Ale chyba nie trudno zauważyć, że nawet jak to Pan ma rację to wiele przez ostrożność nie stracimy, a przez jej brak stracić możemy najpierw tych co "żywią i bronią" a potem i Ojczyznę...
  • @prawi co wiec 09:36:29
    "Prośba:
    Jeżeli chce Pan coś mi zasugerować to proszę to zrobić wprost, żebym nie musiał się domyślać Pańskich intencji."


    Oj tam... zaraz wprost. Moje intencje są szczere i propolskie. A w Pańskim podejściu dostrzegłem objawy lemingozy co objawia się między innymi w rozbieżności między zdaniami 1 i 2 z mojego poprzedniego komentarza. W więzieniu (UE) lepiej nie schylać się po mydło, gdyż może dojść do "akcesji".... a fuj....
  • @prawi co wiec 10:43:40
    "Widzę apetyt na polską ziemię ( grunty rolne) głównie z powodów ekonomicznych, a także politycznych, ale nie widzę związku z procesem degradacji gleb ."

    Opisałam ten związek w notce: chemizacja ->koszty -> degradacja -> zwiększona chemizacja -> koszty czyli dopłaty -> to efekt kuli śnieżnej. Na końcu rolnik nie będzie w stanie za dopłaty do chemizacji /te za środki ochrony roślin wracają do Niemiec/ uzyskać takich plonów, które dadzą realny przychód z prowadzenia gospodarstwa. Więc sprzeda ziemię. Którą ktoś zrekultywuje /literatura przedmiotu jest niemiecka/.

    Proszę Pana, mam w d. /pardon!/ problemy zachodnich farmerów, podobnie jak oni nasze. Załatwili sobie ziemię rolną chemią - ich sprawa. My tu rozmawiamy o POLSKIM /jeszcze/ ROLNICTWIE. DLA POLAKÓW.

    Poza tym są Polacy, którym ziemię pod przymusem zrabowało państwo. Więc uregulujmy najpierw te sprawy, a nie dysponujmy pasersko zagrabioną ziemią, jak to czyni RP, powołując się na "własność skarbu państwa".
    To jedno.
    A drugie: należy umożliwić POLSKIM ROLNIKOM powiększanie areału ziemi, a nie windować ceny tak, że polski rolnik nie jest w stanie jej kupić.
    To wyjątkowe łajdactwo. Na zamówienie, sądzę.

    Ukraina broni się przed UE, stąd te negocjacje z Chinami. Nie potrafię tego ocenić w tym momencie. Jednak coś mi mówi, że wpuszczanie obcych w ziemię rolną jest początkiem jakiejś równi pochyłej. A to odnosi się również do Polski.

    http://kossobor.neon24.pl/post/100784,o-wlasnosci-ziemi
  • @Jasiek 16:53:03
    rozbieżności nie ma, gdyż pierwsza uwaga dotyczyła tej opisanej przez Autorkę sytuacji, a nie żadnych innych. czyli nie ma związku z procesem degradacji gleb, które jeszcze raz powtarzam są moim zdaniem wywołane rachunkiem ekonomicznym właścicieli , z tym że krótkowzrocznie rozumianym, oraz ingerencją urzędników ( jak w każdym systemie totalitarnym-urzędnik "wie lepiej" co jest dla mnie dobre )
  • @KOSSOBOR 18:44:24
    To zrozumiałe, że Pani nie przejmuje się losem niemieckich farmerów, ale nie sądzi Pani ,że fakt stosowania tam większych dawek nawozów sztucznych nieco burzy tę konstrukcję myślową? tzn jest to możliwe, że sami degradują swoje gleby celowo, aby nie dać po sobie poznać prawdziwych zamiarów, ale nie lepiej szukać przyczyn najbardziej prawdopodobnych...?

    Co do reprywatyzacji to zgadzam się w 100 %ach.

    Natomiast nie ma mojej zgody ( jako rolnika , ale także podatnika ) aby ktoś był traktowany w sposób szczególny ( cena niższa niż rynkowa )w procesie prywatyzacji ziemi . To jest niegospodarność i kradzież majątku narodowego. To przypomina sytuację prywatyzowanych przedsiębiorstw po tzw ."transformacji" ,gdzie fakt przepracowania x lat w takim przedsiębiorstwie upoważniał do otrzymania darmowych akcji. To był rozbój w biały dzień i kradzież dokonana na całej reszcie społeczeństwa , która nie miała szczęścia być zatrudnionym akurat w "miedzi",petrochemii, poczcie, banku ...itp.
    Tak i tutaj nie może być mowy o "specjalnym traktowaniu" części rolników, którzy np. dotychczas dzierżawili grunty skarbu państwa.
    A na marginesie to proszę zauważyć jakimi ciągnikami jeżdzą na blokady zachodniopomorscy rolnicy.....
    Ja Im nie zazdroszczę statusu majątkowego, tylko nie pozwolę uwłaszczyć Im się na preferencyjnych warunkach !!
  • @prawi co wiec 21:47:02
    "oraz ingerencją urzędników ( jak w każdym systemie totalitarnym-urzędnik "wie lepiej" co jest dla mnie dobre )"

    A zatem ponowię pytanie dotyczące ingerencji/śrubowania - czy ona

    a) jest wynikiem "spadnięcia z nieba"?
    b) wynika z nakazu Ufoludków?
    c) wynika z nakazu Autorki wpisu?
    d) wynika z nakazu kierujących UE?
    e) jest koncepcją z gatunku "teoria spiskowa"?

    Pytanie pomocnicze: kto kieruje EU?
  • @prawi co wiec 21:47:02
    "czyli nie ma związku z procesem degradacji gleb, które jeszcze raz powtarzam są moim zdaniem wywołane rachunkiem ekonomicznym właścicieli , z tym że krótkowzrocznie rozumianym,"

    Kto Pańskim zdaniem kształtuje warunki makroekonomiczne w EU? PO-d czyją komendą są "reformatorzy" edukacji prowadzącej do krótkowzrocznego rozumienia rachunku ekonomicznego? Czy moje pytania to również "spiskowa teoria dziejów" czy już może praktyka?
  • @prawi co wiec 21:47:02
    "rozbieżności nie ma, gdyż pierwsza uwaga dotyczyła tej opisanej przez Autorkę sytuacji, a nie żadnych innych. czyli nie ma związku z procesem degradacji gleb"

    OK - rozumiem, ale sam PAn przyzna, że zdanie "Nie mogę zgodzić się z "teorią spiskową " sugerującą celowe działania wrażych sił w odebraniu Polakom Ich ziemi." jakoś samo w sobie nie zahacza o żadną degradację, o której jest wpis. Jeśli to "skrót myślowy" to zwracam honor, ale jeśli to Pan się zkałapućkał to proszę się przyznać.

    Ps. Czyli jednak siły chcące odebrać Polakom ziemię/ Polsce terytorium istnieją i nie jest to "teoria spiskowa" tylko praktyka?

    Dziękuję za dotychczasowe odpowiedzi na moje wątpliwości.
  • @prawi co wiec 22:03:13
    "Natomiast nie ma mojej zgody ( jako rolnika , ale także podatnika ) aby ktoś był traktowany w sposób szczególny ( cena niższa niż rynkowa )"

    O! I tu "I got You baby" ;-)///// jako po - datnika (zbieżność przedrostka przypadkowa ;-) )

    A czy cena zero jest OK? Bo z felietonów Pana Michalkiewicza żem się wywiedział, że płemieł wzion był i wydał wojewodom (cholera, milleru od raportu "pantzer birke" też się tu zalicza) instrukcuje coby dawali majątek zgłaszającym się "eskimosom" bez żadnych "papiren" - ładnie to tak?
  • @Jasiek 22:33:03
    Ad Ps. Tak. z naciskiem na "polskie terytorium". oczywiście państwo niemieckie nie w tym to w innym układzie władzy u siebie.
    Z tym ,że nie będzie to proces "wykupywania" po wcześniejszej degradacji i zubożeniu polskich rolników , tylko oficjalna pretensja do całości terytorium "zagrabionego" im po II WŚ.
    Powodem jest brak oficjalnego uznania granic w obecnym kształcie przez państwo niemieckie i ciągle żywe tam resentymenty. Jeżeli Niemcom uda się zdominować całą Europę jeszcze bardziej , a dojdzie do poważnego kryzysu/ruchawki to różne rzeczy mogą się wydarzyć.
  • @Jasiek 22:23:13
    urzędnicy średniego i niższego szczebla naprawdę wierzą w te bzdury o dobroczynności UE i robią to z dobrej woli....

    kto kieruje UE? dobre pytanie...są różne wersje.

    najprawdopodobniej bardzo ideowi marksiści wierzący w to ,że Ziemi zagraża "niekontrolowany" wzrost gospodarczy i starają się wszystkimi siłami temu zapobiec. Na odcinku UE udaje im się ale na razie ich koncepcje reszta świata odrzuca (protokół z Kioto).
  • @Jasiek 22:26:57
    Ekonomia wymusza "wyścig szczurów" także w rolnictwie. trwa licytacja na "wydajność z ha" na jakość produktów ( głównie wygląd , ale także smak....rzadziej walory zdrowotne)...

    Tym nikt nie kieruje.

    Krótkowzroczność polega na żyłowaniu możliwości produkcyjnej gleby do granic.....czasem tę granicę się przekracza.
    Spadek możliwości produkcyjnej gleby (żyzności) to czasem też zaniedbanie, np. wzrost nawożenia mineralnego sprzyja zakwaszeniu gleby. wtedy wystarczy odpowiednia ilość wapna....czyli ważna jest ciągła kontrola ph.

    Krótkowzroczność to też rezygnacja z hodowli (dla jednych z wygody, dla innych konieczność -brak możliwości spełniania wyśrubowanych norm i uciążliwość "papierkologii" ).

    Ale ze wszystkiego można wyciągnąć wnioski i skorygować błędy. Np. w moim rejonie , gdzie większość rolników polikwidowała małe stadka krów , czy świń ..dostarcza się owies,siano, słomę do okolicznej dużej stadniny a w zamian bierze nawóz organiczny...podobnie robi się w centrum kraju na dużych fermach kaczek(czy też gęsi?) słoma na ściółkę w zamian za obornik.....

    To jest tak ,że nasi przodkowie mieli pewną filozofię gospodarowania, a my myślimy ,że Oni tak tylko z przyzwyczajenia i wszystko można wywrócić do góry nogami....uprościć...tymczasem Oni tak robili, bo to było sprawdzone w wielowiekowej praktyce i po prostu pewnych rzeczy nie da się "przeskoczyć"...
  • @Jasiek 22:39:59
    cena zero jest ok jeżeli nie ma nikogo chętnego po cenie 0.00000000001.
    uważam ,że w takich sytuacjach lepsza własność prywatna (choć budżet nie będzie miał z tego nic) niż tzw."własność" państwowa.
  • @prawi co wiec 22:03:13
    Nie. Myślę że zachodni rolnicy/farmerzy poszli kiedyś za aktualną modą na chemizację, no a teraz już jest za późno. Jak również wiemy, państwo niemieckie bardzo wspiera swoich obywateli, jeśli ma w tym interes. Więc to razem należy rozpatrywać. W dość prostackim skrócie to jest ów Drang nach Osten.

    Preferencyjne warunki i zastrzeżenie co do kupna ziemi rolnej przez cudzoziemców są, o ile słyszałam, stosowane w Europie. Proszę mnie ewentualnie sprostować.
    Ale: zwykła logika mówi, że ziemi rolnej obcokrajowcom nie należy sprzedawać. Zwłaszcza tym z najbliższego sąsiedztwa.
  • @prawi co wiec 22:51:50
    "kto kieruje UE? dobre pytanie...są różne wersje."

    Na ten temat ma pewną koncepcję i chyba "popełnię" posta.

    Jeśli z kolei prawdziwe jest to, o czym Pan napisał, to mam nadzieję, że marksiści niedługo odejdą do krainy wiecznych łowów i wejdą na terytorium Siuksów...
  • @KOSSOBOR 01:05:26
    "Preferencyjne warunki i zastrzeżenie co do kupna ziemi rolnej przez cudzoziemców są, o ile słyszałam, stosowane w Europie."

    To prawda. Ja słyszałem o tym kiedyś w radiu. Mówili o Francji. Tam cudzoziemiec ziemię może oczywiście kupić ziemię, ale musi przebrnąć przez taką biurokrację, że praktycznie kupienie ziemi jest tam nierealne. No ale skoro lemingi zagłosowały na "peło" i płemieł jest w stanie wydawać wojewodom tajne dyspozycje co do zwrotu majątku to i z kupnem ziemi pewnie będzie "nowocześnie". Aż nie wiem co można z tym zrobić.
  • czas na radykalizm
    Pani Kossobor!

    Teza artykulu jest bardzo dobra. Wnioski mozna dalej zaostrzyc.

    Naukowcy (fizycy, biolodzy i chemicy), po staremu alchemicy, sa, prawdopodobnie szkodnikami.

    Widze sens wielkiego powrotu na wies, do kultury poprzednich wiekow. Moze nie musi byc rewolucja, lecz metoda malych krokow. Ale na pewno byloby lzej, gdyby powstala grupa zapalencow.

    Prosze nie mylic z sektantami typu anastazja, badz innymi ekologami bezboznikami.

    I zaczac zyc uciekajac stopniowo od wyrobow tzw cywilizacyjnych.

    Np, chleb nasz powszedni upieke sam. Te pare warzyw i owocow uprawiac bede sam. To nie jest trudne, to jest naprawde mozliwe. tylko checi.

    I tu sa istotne oczywiscie umiejetnosci. Pytanie czy naprawde tak egzotyczne z Hameryki musza byc. No, ale mozna sie przysluchac, jesli do tego nie sa potrzebne osiagniecia alchemikow.

    Czy sa tacy w Polsce ludzie, ktorzy to zrozumieli?
  • @Jasiek 13:19:34
    Ano właśnie. Ja nawet kiedyś "pokłóciłam" się z GPSem o całkowicie wolny rynek co do ziemi rolnej.
  • @towarzysz0 23:02:36
    Proszę zauważyć, ile lat trzeba stosować ową agrotechnikę, by na kwaśniej i jałowej ziemi uzyskać terra preta.

    W Polsce ziemię zniszczyło jedno pokolenie - wraz z alchemikami i pod ich wpływem.

    W 2016 roku zostaje uwolniona sprzedaż ziemi rolnej w Polsce - a to oznacza.........................
  • @KOSSOBOR 23:31:31
    Pani Kossobor!
    Przejrzalem starszy teskt Zawsze pytajcie o wlasnosc!.

    Cieszy mnie, ze ktos takie oczywistosci wykrzykuje.

    Ale oprocz czczej paplaniny moglibysmy cos czynic. Kupujmy ziemie na wlasnosc i cos w miare mozliwosci robmy na niej. Zycie w duzym miescie jest dla ogromnej wiekszosci ludzi porazka, bagnem, ktore nas wciagnie.

    Ja nie moge oprzec sie wrazeniu, ze nadszedl czas konsolidacji sil. My teraz jestesmy rozproszeni, dla ktorych BÓG - WŁASNOŚĆ - OJCZYZNA jest sztandarem przewodnim.

    Ostatnio wpadla mi w rece lektura - rola ojca w rodzinie katolickiej, bardzo sprawnie autor przekonuje o wyzszosci zycia wiejskiego dla zwyklego osobnika. A zwlaszcza teraz, gdy narasta problem zdrowotny, wynikajacy z zatrucia, skazenia oraz wszechogarniajacej szkodliwej dla nas nowoczesnej industrii zwanej medycyna.
    A jak od tej tendencji sie odwrocic - wracac na wies i do rzeczywiscie ekologicznego rolnictwa jest potrzeba wielu rak.
    Ja osobiscie jeszcze nie mieszkam na wsi, ale pewne zmiany juz stopniowo wprowadzam.

    Surfujac natrafilem na prawoslawnego gwaltownika Sterligowa z Rosji.
    http://www.sterligoff.ru/
    http://sterligov.livejournal.com/

    NIe moge na razie znalezc jakiegos ciemnego miejsca w jego dzialalnosci. Do tej pory pomijajac pewne szczegoly wyjatkowo konsekwentna teoria i propozycja. Moze ktos wie cos o nim, czego ja nie wiem.
  • @towarzysz0 23:33:57
    Kiedy to dla większości nie są oczywistości, jak się okazuje. Naprawdę. Więc dlatego o tym piszę.

    Niestety, nie każdy ma możliwości i moce, by osiąść na wsi.

    Pozdrawiam i życzę na wsi wszystkiego dobrego :)
  • Kompleks sorpcyjny
    Nie jest to żadna jednostka produkcyjna tylko właściwość gleby do gromadzenia różnych jonów i zawiadywania ich dostępnością dla roślin. Dzięki kompleksowi jony nie ulegają szybkiemu wymyciu z gleby. Działanie tego kompleksu pozwala przez szereg lat niwelować skutki niewłaściwej gospodarowania glebą.
    Pod Koninem, w sąsiedztwie huty aluminium, przez wiele lat nie było widać specjalnie skutków uruchomienia tej inwestycji, jednak okazało się po licznych badaniach zespołu prof. Muchy z Poznańskiej AR, że fluor wbudowuje się w kompleks glebowy i upośledza jego zdolności sorpcyjne.
    Kiedyś stosowano obornik i inne nawozy odzwierzęce, a dzisiaj w dobie hodowli bezściółkowej zamiast obornika produkuje się gnojowicę. Aplikacja gnojowicy jest kłopotliwa, szczególnie, ze jest uciążliwa zapachowo. Stosowany kiedyś obornik po dojrzeniu był praktycznie bezwonny, a jego dodatek do gleby poprawiał nie tylko zawartość próchnicy (węgla), ale także strukturę gleby.

    Może mamy tu jakiegoś rolnika co by nam przystępnie wyjaśnił procesy przebiegające w w glebie i kłopoty z pozyskiwaniem nawozów organicznych w dobie przemysłowego chowu drobiu, bydła i trzody chlewnej.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930 

ULUBIENI AUTORZY

więcej