Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
369 postów 12586 komentarzy

KOSSOBOR

KOSSOBOR - Niby z porządnej rodziny, a do komedyantów przystała. Ci artyści...

Gramsci i Mona Lisa.

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

O zwyrodnieniu sztuki.

 Artyści często są jajcarzami. Myślę, że Marcel Duchamp, gdy w 1917 roku wystawił w galerii rzeźby swoją „Fontannę”, czyli po prostu pisuar – zrobił to dla owych jaj. W 1919 roku natomiast obsmarkał przy pomocy wąsów i brody najbardziej chyba znany obraz świata –  portret Mony Lisy genialnego Leonarda. Tak to zazwyczaj bywa, gdy mały talent chce zaistnieć – to robi to kosztem sław. Pisuar natomiast podchwycili krytycy i już poooszłooo…

W sztuce współczesnej terror krytyków jest sprawą oczywistą i bezsprzeczną. Myślę, że bez tego terroru wiele tzw. „dzieł sztuki” w ogóle nie miałoby szans na „zaistnienie” w sferze sztuki właśnie. Ewidentnemu szajsowi doprawia się jakąś rzekomą intelektualna głębię. Tak robi się nazwisko artyście i winduje krytyka jako wyrocznię. Jak wiemy – krytyk i eunuch z jednej są parafii, każdy wie jak, ale żaden nie potrafi. Przypuszczam, że brak umiejętności, czyli znajomości DOBREGO RZEMIOSŁA i brak talentu, sprawił, że krytycy z entuzjazmem podchwycili pisuary i ten cały pozostały szajs. Nareszcie poczuli się równymi artystom! Niczego już bowiem artysta nie musi potrafić, jedynie liczy się to, co chciał powiedzieć, jaki miał „zamysł artystyczny”. A na to wystarczy kartka papieru, która wytrzyma wszelkie teorie wysnute z czapy i podparte „filozofią sztuki”, usłużnie podsuwaną przez krytyków. Bo fajnie jest ględzić o niezgłębionej głębi pisuaru… Naturalnie tylko wówczas, gdy jest to opłacone i opłacalne.

 

Sztuka jest dziedziną odświętną. Jako codzienność – spłaszcza się i parszywieje. Zapewne pamiętają Państwo te wszystkie picassy malowane na ścianach mieszkań i druki „Słoneczników” oprawione i wiszące w każdym kiosku RUCHU? Tapeta w mieszkaniu z Moną Lisą obrzydzi nam renesansowe malarstwo do końca życia. A tak właśnie się dzieje, gdy sztuka „trafia pod strzechy”. Spłaszcza się i parszywieje. Sztuka trafia pod te strzechy naturalnie w formie ersatzu, popularyzatorskiej tapety, tandety w istocie.

 

By obcować ze sztuką należy jednak dokonać pewnego wysiłku. Pomijam tu wysiłek intelektualny, ale przynajmniej trzeba przejechać się tramwajem do galerii czy muzeum i trzeba CHCIEĆ tam pojechać. O teatrze czy filharmonii nie wspominając. A więc trzeba mieć oddzielny czas na sztukę. Przyodziewamy się też godnie, odwiedzając tego typu miejsca. Pomijam tu hołociarskie adidasy etc. w teatrach czy na koncertach.

 

Prawdziwa sztuka, opierająca się na triadzie platońskiej: prawdzie, dobru i pięknie nie potrzebuje specjalnego, teoretycznego podbudowania, by do nas trafić. Owszem, komentarz historyka sztuki może być tu dodatkową wiedzą o kontekście i o okolicznościach powstania dzieła, co jest często po prostu bardzo ciekawe. Ale historyk sztuki nie musi nam niczego udowadniać i wmawiać – sami widzimy co widzimy i odczuwamy co odczuwamy.

 

Od kiedy jednak Duchamp obsmarkał Mona Lisę – stali się konieczni krytycy sztuki, by nam, baranom ciemnym, wmówić, jakie to odkrywcze, dekonstrukcyjne i w ogóle gites oraz na wyższym stopniu świadomości. Nowa inteligencja, pozbawiona korzeni, naturalnie zaczęła aspirować do owego rzekomo wyższego stopnia świadomości i rzekomego wtajemniczenia w arcana. Jak wiemy, przygoda ta skończyła się dość smrodliwie - gównem artysty w puszce i podobnym szajsem w wielu dziedzinach sztuki, muzyki, literatury, w inscenizacjach teatralnych.

 

Zacytuję mojego profesora malarstwa, Kazimierza Śramkiewicza, którego ongiś zapytałam, po czym można poznać prawdziwe dzieło sztuki. Profesor odpowiedział mi tak:

 

 

K.Ś.: „W Francji oglądałem obrazy Cezanne a i to w okresie, gdy chciałem się bardzo „odsezanić". I stanąwszy przed nimi — po prostu zamilkłem wewnętrznie. Przeżycie było tak wielkie, że nie umiem tego opisać. Może właśnie takie zamilknięcie wewnętrzne. Albo zupełne oszołomienie wystawą van Gogha. Zobaczenie oczywistości tego malarstwa. Albo „Zwiastowanie" Leonarda. Człowiek usiadł przed nim i o całym świecie zapomniał; byłem zupełnie zahipnotyzowany. I tu nie ma miejsca na egzaltację! A słowa są tylko błahym odbiciem tego, czego się doznaje. Jakież tu słowa... olśnienie, skurcz serca czy duszy... nie wiem.”

 

Różne cholerne rewolucje miały ponoć do sztuki wprowadzić egalitaryzm, czy jakoś tak. W każdym razie sztuka miała być dostępna dla każdego, cokolwiek to miałoby znaczyć. W kioskach RUCHU pojawiły się van goghi, a pokojowi malarze smarowali na ścianach wzorki, zwane picassami.

 

Tymczasem jednak… rzekoma hermetyczność lansowanej sztuki zaszła już tak daleko, że prosty człowiek nijak nie mógł zrozumieć, co jest pięknego w wizerunku puszki z zupą pomidorową, czy takim, na przykład, obrazie "najgłośniejszego" ponoć, polskiego malarza: 

 

 

 

Tym samym prosty człowiek został raz na zawsze odcięty od dobrodziejstw sztuki. Możemy się tym faktem specjalnie nie przejmować, bowiem, jak zaznaczyliśmy, sztuka jest dziedziną odświętną i ekskluzywną. Stoi nieco wyżej człowieka i mocno poniżej Stwórcy. Postrewolucyjna inteligencja, podbechtana przez Gramsciego, którego wizerunek jest tożsamy z najbardziej krwawymi rzeźnikami bolszewickiej rewolucji, postanowiła wejść z buciorami w tę intymną sferę człowieczeństwa, jaką jest odczuwanie i kontemplacja sztuki. Postanowiła tę sferę popsuć, po prostu. Stąd też szczególny lans w sztuce współczesnej i skupianie na nim ogromnych pieniędzy. Ogromnych.

 

Naturalnie żaden „prosty człowiek” ani nie kupi sasnali, ani nie będzie miał przyjemności obcowania z tego rodzaju rzekomymi „olśnieniami”. 

http://www.google.pl/search?q=sasnal&source=lnms&tbm=isch&sa=X&ei=uSDwUeS5A4XEPIPkgdAH&sqi=2&ved=0CAcQ_AUoAQ&biw=1280&bih=666#imgdii=_Sasnale Sasnale chodzą za niewyobrażalne dla normalnego artysty ceny /poguglajcie sobie/ i to nie może być naturalne. To musi być robione – czyli, jakby powiedział Coryllus – musi być na to przeznaczony budżet. Budżet ten również musi mieć swój cel, bo „tak ot” – nikt budżetu nie daje. Dość jasne jest dla mnie, że ten budżet jest idealnie zbieżny z celami rewolucji kulturowej Gramsciego. A więc porzucono „egalitaryzm” w dostępie do sztuki na rzecz zniszczenia naturalnej wrażliwości człowieka. Artysta, który chce zaistnieć, musi malować sasnale lub czynić szajs w puszkach. Co oczywiście natychmiast zamienia go w szmatę. Ale czegóż nie robi się dla kasy?

 

W latach dziewięćdziesiątych, gdy instytucjonalnie forowane były paskudztwa w rzeźbie, zachwyceni krytycy - "kreatorzy" pili z rzeźbiarzami. Gdy krytycy opuścili lokal, artyści pili dalej, rycząc ze śmiechu z kretynizmu krytyków i cieszyli się z tak łatwo przyznanych ministerialnych grantów na balangi. Wiem, bo mi mówili.

 

Wilhelm Sasnal jest gwiazdą Krytyki Politycznej i doskonale pamiętam audycję radiową, gdy młody i z ogromnym już sukcesem /po namalowaniu „”Mauses” – biało – czarnych obrazów według komiksu opowiadającego o obozie koncentracyjnym/  artysta wziął się za edukowanie i pouczanie tubylczej ludności, czyli nas. Wówczas już było jasne, na co konkretnie jest skierowany budżet. 

 

W tle tej notki jest pytanie o rolę ministerstwa kultury i sztuki. I o kierowanie pieniędzy, zabieranych nam pod przymusem. Jestem przekonana, że gdyby gówno w puszkach było nam stręczone przez krytyków bez wsparcia „państwowych” pieniędzy – nie zrobiłoby takiej kariery. W tym kariery w mediach.

 

Bo przecież normalny człowiek tego szajsu nie kupi, nawet intelektualnie.

 

 PS. Dzisiaj, 26 lipca, rozmawiałam z przyjacielem profesorem, który powiedział mi, że doskonale pamięta obraz, po którym kariera Sasnala ruszyła z siłą wodospadu. Był to namalowany ławkowcem portret Dmowskiego, z domalowanymi... wąsami Hitlera. Więc wszystko już jasne. No i te wąsy jakoś zamykają nasze rondo z Mona Lisą Duchampa.

 

KOMENTARZE

  • Świetny artykuł
    Świetny artykuł. Gratuluję! Sam bym tego lepiej nie ujął.
  • @Michał Pluta 21:35:27
    Dziękuję /w imieniu sprawy/ :)

    "Robię w sztuce" - to wiem.
  • @KOSSOBOR 22:01:13
    Czy ja się w końcu dowiem o co chodzi z tym coryllusem i celofanem ?
  • Jak miło, że sięgnęłaś do malarstwa. Edukuj nas ;)
    Prawda przeżycia twórcy w momencie tworzenia pracy jest w niej jakoś zaszyta i jeśli trafi się odbiorca bez wyraźnych dysfunkcji, to ta prawda przeżycia trafi do niego, często na odmienny sposób, ale trafi.
    Natomiast szalbierstwo tfurcy, przez duże TFU, jest zadekowane w jego "wytworze", ale szalbierstwo niczego u odbiorcy nie wywoła, no chyba iż obciążony jest wyraźnymi dysfunkcjami poznawczymi i zrekompensuje je sobie sądami innych, jak np. Andy, dawnej szefowej Zachęty.

    W sali poświęconej dziełom Rembrandta na poczesnym miejscu wisiała Straż nocna. Postałem, pogapiłem się, pstryknąłem fotkę i nic. W tej samej sali w kącie wisiał portret kupca. Całość postaci była namalowana niezbyt dokładnie, tak jakby był to widok oglądany przez mgłę, natomiast uwagę przykuwały jego oczy. Bardzo naturalne, żywe, przepełnione dobrocią. Tak się zastanawiałem skąd taka różnica w dość schematycznym zarysowaniu sylwetki a mistrzowskich oczach. Może oczy malował mistrz, a resztę postaci uczniowie, a może wszystko zrobił mistrz i chciał, aby oglądający (zamawiający?) obraz zwrócił uwagę właśnie na oczy. Może była to tylko apoteoza ziemskiej miłości ojcowskiej, a może w ten sposób artysta chciał przedstawić Jego miłość do nas?

    Wyszedłem z sali Rembrandta poruszony po dwakroć, bo po raz pierwszy dlatego, że nic specjalnie nie poczułem oglądając jeden z najsławniejszych jego obrazów i było mi głupio, i po raz drugi, że jednak skromny portret też może dotrzeć do mojego ściśniętego chemią mózgu.

    Staram się KOSSOBORze. :)
  • @cyborg 22:31:25
    z celofanem to nie wiem, ale z koryla to o kase - taki ma myk typ imo

    nice art, thx! :)
  • @KOSSOBOR
    Świetne. Daję 5* i wrzucam na pudło.

    Uczucia wyższe. Przeżycia estetyczne. To coś z psychologii. Ja to tak odczuwam. Chociażby, jak jeżdżę długie kilometry, żeby widzieć piękne widoki. Artysta mi to daje na miejscu, w galeriach, na ścianie, w kościele.

    Sztuki, dobrej sztuki nie trzeba tłumaczyć. Nie trzeba krytyków. Ona ma natychmiastowy impakt. Powoduje spięcie w mózgu.
    Do pewnej sztuki trzeba dorosnąć. Bo wymaga już pewnej nabytej wiedzy, żeby ją kontemplować. Jednakże ta największa, najwspanialsza działa natychmiast i prawie na każdego.

    Najwybitniejsze dzieła, czy to plastyczne, czy muzyczne wywołują naturalne silne wzruszenie.
    Oczywiście, każdy ma inną wrażliwość.
  • @KOSSOBOR
    A ja od dawna się zastanawiam nad rolą pastiszu we współczesnej sztuce, szczególnie w krajach postkomunistycznych. Życie w dwójmyśleniu sprawiło, że ludzie wstydzą się swoich poglądów i swego ja. Zauważmy, że w polskich filmach i serialach ( dlatego nie nadają się dla mnie do oglądania) aktorzy parodiują przedstawiane postaci. Mrugają porozumiewawczo do widza. Gram szarżując gosposię, ale tak naprawdę jestem Ofelią. Ale gdy gra Ofelię trudno ją odróżnić od panienki lekkich obyczajów. itd
    To samo jest w malarstwie. Ten pan w pisuarze Sasnala. Czy to przewrotny dowcip? Czy hiperrealizm? O co chodzi Sasnalowi? On chyba sam nie wie.
  • @Iza 09:05:41
    A nie myślisz, że to po prostu przemożna chęć szokowania? Takie szołmeństwo za wszelką cenę. Primadonnizm, jak to nazywa Spirito.
    Tu nie chodzi u tego Sasnala o sztukę, nie chodzi o głębszą myśl, tylko o to by zaszokować. To jest sprowadzanie sztuki do cyrku i artyści coraz bardziej są cyrkowcami. Taka Neznalska, czy Kozyra to zwykłe cyrkówki.
    I wielu innych też.

    Pominąłem w poprzednim komentarzu kwestię warsztatu. Wszyscy naprawdę wielcy, w tym Picasso, czy Dali mieli ten warsztat na najwyższym poziomie.
  • @Iza 09:05:41
    "Wiele podstawowych prawd, które stanowiły oparcie struktury historycznej rozmyło się, zostało obalonych lub straciło znaczenie.(...) Ten upadek podstaw i fundamentów, utrata punktów odniesienia ma charakter globalny, jest tendencją o zasięgu światowym i stanowi nowe przekonanie współczesnego myślenia. W tym miejscu unaocznia się nam kryzys nowoczesności i kwestionowania rozumu. Rozczarowanie obietnicami nowoczesności przyczyniło się do powstania różnych prawd oraz myślenia indywidualistycznego, subiektywnego, jednostkowego i oderwanego od korzeni, czyli wykorzenionego. Myślenie, które obraca się wokół tego, co względne i dwuznaczne, wokół tego, co fragmentaryczne i wieloskładnikowe - oto styl, który naznacza nie tylko filozofię i kulturę wyższą - krzewioną przez uniwersytety, ale także kulturę ulicy. Żyjemy w epoce intelektualizmu o wątłych podstawach".

    Zachęcam do przeczytania choćby tylko tego rozdziału - http://books.google.pl/books?id=M8GHahQyCskC&pg=PA121&lpg=PA121&dq=bergoglio+sieroctwo&source=bl&ots=Gcpk9JuVOy&sig=lKS2OnupSrBicO85duWtr1fIvuE&hl=pl&sa=X&ei=-NrwUZT4C4eGOL2NgfAG&redir_esc=y#v=onepage&q=bergoglio%20sieroctwo&f=false
  • @DelfInn 10:01:11
    Szczera i gorzka prawda Rybko ;)
  • @jazgdyni 10:14:14
    Jestem ssakiem, Pawianie!!! :-)
  • @DelfInn 10:17:19
    To nie jest takie pewne...
    I nie Pawian tylko Gutang!!!
  • @jazgdyni 10:35:52
    Czyli zgadzasz się, że pojmowanie świata jest tylko kwestią umowy? Umowy z głowy - jak u Sansala, Grodzkiej itp. instalatorów?
    Banana? :-))
  • @DelfInn 10:59:15
    ABSOLUTNIE NIE ZGADZAM SIĘ!!!

    Są wartości naturalne (jak np. złoty podział odcinka w architekturze, proporcje i perspektywa), które tworzą naturalne piękno.

    Czy w sztuce chodzi o piękno? Jak najbardziej!

    Gdy ktoś chce epatować brzydotą i wywoływać wstręt i obrzydzenie, to nie jest to sensu stricte sztuka. Jak mówiłem - to cyrk.
  • @jazgdyni 11:07:15
    W sztuce idzie o prawdę i wtedy modelem może być staruszek, kaleka czy biedak. Piękno niesie z sobą mniej treści i jest mniej pojemne w znaczenia, a jest ulotne, szczególnie w ludzkim wykonaniu.
  • @jazgdyni 11:07:15
    Czyli zgadzasz się, że pojmowanie świata jest oparte o pojmowanie wartości, a zatem jest kwestią umowy? Umowy z głowy - jak u Platona, Hegla, Kanta itp instalatorów?
    Banana? :-))
  • @tadman 11:20:13
    To ja się ciebie zapytam - czy prawda nie jest ZAWSZE piękna?
    Staruszek, staruszka, nawet pokręcony garbus może być piękny, jeżeli taka była intencja artysty.
    Lecz akt defekacji nigdy nie będzie piękny.
    Ja jestem wychowany na "Sądzie Ostatecznym" Memlinga. Ileż tam potwornych postaci. Jednakże CAŁY obraz tchnie spokojem i rozumem.
    Dzieła nie należy rozpatrywać w kawałkach. Dopiero całość coś znaczy.
  • @DelfInn 11:24:26
    Nie zgadzam się.

    Mam głęboko zakorzenione pojęcie BOSKA HARMONIA
  • @jazgdyni 11:38:00
    http://4.bp.blogspot.com/_Bp0Z6KCtBKI/TPteb95z4hI/AAAAAAAABEw/fkt8xWziXG4/s320/Wind_Serenity.jpg
  • @cyborg 22:31:25
    Jakim celofanem, Cybie? nie wiem, o co biega.
  • @DelfInn 11:50:14
    [IMG]http://i40.tinypic.com/21pw9g.jpg[/IMG]
  • @tadman 22:42:02
    Gdy pp. Porczyńscy przysłali do Polski swoją kolekcję, naturalnie pojechałam do Wwy, żeby ją zobaczyć. I tylko jeden obraz, niewielki portret jakiejś niemieckiej księżniczki /gdzieś z czasów Cranacha/ wywarł na mnie takie wrażenie, o którym piszesz. I nie był to Cranach :)! A tzw. drugorzędny malarz. Jakaś niezwykła PRAWDA emanowała z tego portretu. Chyba o wymiarach 60 x 80 cm., mniej więcej.

    Pogięta nieco Cecilia Bartoli odkopała jakiegoś włoskiego, barokowego kompozytora /w tłumaczeniu na polski byłby to chyba "Stefański"/ - drugorzędnego. Jak FAŁSZYWA jest to kwalifikacja - owa "drugorzędność" - miałam przyjemność wczoraj usłyszeć. /To była chyba płyta "Mission" Bartoli./

    Tadziu, prawdziwa sztuka naprawdę unosi nas ponad człowiecze jestestwo ...
  • @DelfInn 22:59:22
    Coryllusowi chodzi o to, że na każdą, celową akcję musi być przeznaczony budżet. Przez kogoś. I w jakimś celu.
  • @jazgdyni 07:47:38
    Krytyk sztuki to wymyślona branża. Myślę, że do psucia.

    Gdy byłam bardzo młoda, czytałam "Dżumę" Camusa. Gdy doszłam do ostatniego zdania książki - ryczałam przez kilka godzin.
  • @Iza 09:05:41
    Samym pastiszem nie sposób żyć, bo wówczas wszystko można podważyć. Sens życia również. Nie mówiąc o wszelkich, drogich nam wartościach.

    Jedyna fajna gosposia to była Ziętek u Barei :)
  • @DelfInn 10:01:11
    Świetne!

    Im dłużej żyję, tym bardziej umacnia się we mnie przekonanie, że tych podstawowych wartości - niezmiennych - jest kilka i bez nich nie sposób żyć.
    My tu własnie stajemy w ich obronie. Musimy je obronić!
  • @jazgdyni 12:02:22
    Zgadzam się z tadmanem. Jeśli już bowiem żyjemy w tym świecie w sposób harmoniczny, konieczna jest/aby nie zwariować/ pewna hierarchia. Polemizowałbym zaś ze stwierdzeniem, że to implikuje czy uzasadnia harmonię, ponieważ to jest właśnie idealizowanie, przedkładanie własnych myśli nad stan faktyczny, czy też procesy, wynikający z pluralizmu rzeczy - który jest faktem podstawowym, wyjściowym. Sztuka, która nie przybliża człowieka, nie uzasadnia człowieka, do rzeczywistości nie jest sztuką, nie jest pięknem, nie jest prawdą. Hm. Jak nie chcesz tego banana, to sam se go zeżrę, maupo! :-))
  • @DelfInn 12:50:41
    Jasne, że hierarchia jest potrzebna. Ale, (to mój patent), ta hierarchia jest fraktalna. Malutkie harmonie składają się na większe, a te na cały obraz.
    Gdzie jest: "...że to implikuje czy uzasadnia harmonię..."???

    Harmonia jest Boskim Atrybutem niezależnym od postrzegania. Ona po prostu istnieje obiektywnie i niezależnie. I naszym umysłom nic do tego. My to tylko postrzegamy, albo i nie.

    Obżeram się szprotkami i w nosie mam banany. Chcesz jedną kanibalu?
  • @DelfInn 12:50:41
    Masz tu parę Mandelbrotów, byś może to poczuł:

    [IMG]http://i43.tinypic.com/11j59pj.jpg[/IMG]

    [IMG]http://i40.tinypic.com/4qin9v.jpg[/IMG]

    [IMG]http://i41.tinypic.com/29zrgw1.jpg[/IMG]
  • @jazgdyni 13:48:02 & Delfinn
    Acha, zapomniałem ci jeszcze dodać, że nieodzownym składnikiem Harmonii jest Symetria.

    Jak by co.
  • @jazgdyni 13:56:14
    Uuuu! - zabuczał Złoty Podział.
  • Świetnie, że sprawę podsumowałaś, bo kryminalna.
    A na Sasnala najchętniej bym napuściła Kozyrę, żeby go ubiła, wypatroszyła i przeznaczyła na podstawę kolejnej piramidy. Na nim może stać Nieznalska, a na samej górze może sama Kozyra się uwieczni.?

    Osobiście stosuję prostą metodę ustalania, czy rzecz jest sztuką. Albo mam ją ochotę powiesić nad łózkiem, albo nie. W większości nie mam ochoty.
  • @sigma 14:24:26
    Każda rodzicielka uważa swoje dzieci za dzieła sztuki.
    To a propos tego wieszania nad łóżkiem ;)
  • @jazgdyni 13:56:14
    E tam, skąd my to znamy?

    http://blog4tsotsm.files.wordpress.com/2008/12/30651_434041138464_55215753464_5506303_284915_n.jpg

    http://img27.imageshack.us/img27/7795/corn591.jpg
  • @DelfInn 14:59:27
    Zbiesiłeś się do licha!

    Ja ci demonstruję Boskie wytwory, a ty Dyabła!
  • @jazgdyni 17:00:56
    E, nie. Ty mi prezentujesz wytwory ludzkiego umysłu świadczące o harmonii i symterii, które to w Twoim pojęciu są przymiotami Boga. Ja Ci na to pokazałem takież same, lecz różne genetycznie - wręcz przeciwstawne. I tu się temat dla mnie wyczerpuje, bo nie zamierzam dokładać sie do platonizacji. Zaś, gdybyś wywiódł harmonię i symterię z rzeczywistości - o, to chętnie bym posłuchał. Szprotki lubię bardziej niż banany, więc bardzom za nie rad :) - dziękuję.
  • W normalnym świecie który niestety odszedł w przeszłość
    istniała prosta weryfikacja sztuki.
    Prawdziwe dzieło sztuki po prostu znajdowało nabywców dając utrzymanie artyście.
    Szajsu nikt nie kupował.

    Od kiedy władza zazęła wydawać miernotom "papiery na artystę", poczuła się też odpowiedzialna za utrzymywanie hord dyplomowanych nieudaczników z pieniędzy podatnika.
    Stąd też mamy całe gromady "artystów" i cwelebrytów uwieszonych u państwowego cycka i gremia krytyków decydujących o tym komu dać tego cycka possać.
  • @DelfInn 19:59:45
    O nie !!!

    Ty mnie chcesz w dyskusję wpędzić! I moją bogobojność testować!
    To Dyabelskie sztuczki imć Delfinnie.

    Szprotek i moskalików mogę podesłać. I dorszyk teraz niezły.
  • @jazgdyni 20:51:46
    No dooobra już, dobra... Za rybę - wszystko, co sobie zechcesz! :-)))
  • Sztuka współczesna
    http://www.youtube.com/watch?v=ka2fIcoHKvM
  • @tadman 11:20:13
    "W sztuce idzie o prawdę i wtedy modelem może być staruszek, kaleka czy biedak. Piękno niesie z sobą mniej treści". Nie ma zgody. W Muzeach Watykańskich widziałam marmurowy łeb. Jeden z setek(?). Przykuł moją uwagę, bo to była starsza kobitka. Zmarszczki, garbki, te rzeczy. Realizm, fakt że marmurowy. No i ta rzeźba była PIĘKNA. Tchnęła harmonią, spokojem, jakimś stoickim "jestem już tak stara, że wiem już wszystko". Grupa mnie przemocą zabrała, żebym nie tamowała ruchu innych oraz umożliwiła grupie pójście dalej. jeśłi kiedyś zostanę bogata, to wcisnę Papieżowi łapówę jak stąd do Kłaja i każę se otworzyć Muzea w nocy (tj. gdy nikogo nie ma), przyniosę se stołeczek i będę se oglądac tę panią. Do rana albo dłużej.
    Inna rzeźba starszego człeka, też powalała ponadczasowym pięknem właśnie.
    Tyle tylko, że geniusz, który to robił miał warsztat. Nie był banalnym psujem kamulców.
  • 5* za post (i czemu nie można więcej).
    O ty czy coś jest sztuką, czy tylko jest robione na sztuki, u nas prostych ludzi decydowało proste "se bym to nad łóżkie powiesił" (co było już wspomniane w dyskusji). Proste, wewnętrzne odczucie, przeżycie. Albo coś jest ładne, albo piękne, albo jest do kitu i szlus.
    Na szczęście można to zjawisko wykorzystać przeciwko jego twórcom:). Mnie się np. marzy "hapening ardyzdyczny". Puszki z kupką w Zachęcie a potem przyłązi "bez kropki" i tymi puszkaim kropi w tę stronę tłumu, skąd dolatują wymądrzania nad głębią owych puszek;). By sie działo!;))

    Przykład praktyczny: moje młode, zniechęcone przez nauczyciela plastyki zaczęło odpierdalać "uzewnętrznienia wewnętrznego świata" o tytułach "przymusowa utylzacja kredek" (Pollock), "nie wiem co to" (kropa na kwadracie), "linia rzycia" (kreska na kartce, JEDNA na początku lekcji a potem się młode wzięło za lekturę bodajże czegoś z matmy). No, przy linii rzycia była mała awanturka, bo się nauczyciel wreszcie zorientował, że jest robiony w bambuko. Ale może to było coś innego, w każdym razie musiało się na kartce znaleźć coś więcej niż kreska. No to było. "Wielki wybuch" - farby wylane na kartkę i rozmaźgane. Itd itp.

    Tyle tylko, że to wymagało od młodego nieco przygotowania teoretycznego;).
  • @tadman 22:42:02
    Popieram apel przedmówcy zawarty w temacie jego komenta.
  • @DelfInn 10:01:11
    Mnie się podoba ów "intelektualizm o wątłych podstawach". To nader trafne spostrzeżenie.
  • A może Sasnal
    dając to arcydzieło z facetem z dyndającym organem mial na myśli Wałęsę i jego wyczyny chuligańskie z kropielnicą? Może my nie doceniamy zawartej tu satyrycznej myśli?
  • @sigma 14:24:26
    Kaziu dzisiaj mi powiedział, że kariera Sasnala ruszyła z siłą wodospadu po namalowaniu przezeń ławkowcem portretu Dmowskiego z domalowanymi wąsami Hitlera... I syćko jasne..........................
  • @Ptasznik z Trotylu 20:31:00
    Właśnie na tym polegają możliwości psucia ludzkiej wrażliwości i aspiracji - i jest to robiona za forsę odbieraną nam pod przymusem łożenia na... kulturę narodową, którą są aktualnie Sasnale i Kozyry. Nie mój to naród...
  • @Ptasznik z Trotylu 21:23:32
    Pyszne :)
  • @bez kropki 08:12:07
    Już jedna "artystka" srała w galerii w Białymstoku bodaj. Kilka lat temu.

    A obrzucanie publiczności flakami też już gdzieś było i to dawno. I wiele innych rzeczy.
  • @sigma 21:13:13
    Coś Ty! Wałek im aktualnie pasuje. /Nie miałam internetu przez ponad dobę./
  • @KOSSOBOR 23:38:24
    von Trottil wykopał Konrada Lewandowskiego i tu jego wykład w dwóch częściach. Jest o performancach i performerach.
    http://www.youtube.com/watch?v=CEAwKdXMUfQ
    http://www.youtube.com/watch?v=oyxWw2ab1Nk
  • @tadman 23:57:39
    Chciałabym go poznać :) Chyba jest z 3miasta?
  • @tadman 23:57:39
    Na jakiejś kolacji, w towarzystwie trzech starszych pań, siedziała pańcia - wykładowca ASP, owiej dyscypliny "intermedialnej", o której prawi Lewandowski. Bez najmniejszej żenady i całkowicie bez kontekstu zaczęła rozprawiać o wibratorach. Taki to poziom tych tam wykładowców. Wiem, bo byłam jedną z owych starszych pań. To są Hunowie, po prostu. Tak właśnie wygląda państwowy sponsoring sztuki. Kompletna demolka.
  • @KOSSOBOR 02:10:39
    Ta "sztuka" pasuje jak ulał do filozofii gender, o czym napisałem osobny tekst.
  • @bez kropki 08:13:54
    Trafnie punktuje to Gogacz, ja jeno o nim trąbię na na współczesnych agorach, targach idei, lecz nikt nie podejmuje meritum, bo z lenistwa oglądają się a to na innych, a to własne sznurówki, a to patrząc w niebo. Tymczasem solucja jest w rozważeniu paru zdań, w namyśle nad nimi i podjęciu decyzji o tym, że są prawdą. Bezwolność bierze się z tego właśnie ostatniego kroku - z jego braku - tkwienia w lęku o podjęciu decyzji. Człowiek współczesny jest przerażony. Wycofany. Stąd sztuka obsceniczna i prymitywizm filozofii wszelakiej i potem skuti społeczne, ekonomiczne, polityczne i kulturowe rzecz jasna - opłakane. Kościół zachęca do modlitwy, Jezus zachęca do siebie aby wydobyć człowieka z tego bagna. Ale nie narzuca tego rozwiązania, bo Bóg uczynił człowieka wolnym. Spojrz na OZa - jest tak wolny, że aż odszedł od Boga i modlitwy. Wielu jest takich WYZWOLONYCH. Aczkolwiek czasami Duch Św. przychodzi do ich serc i kolacze i wtedy coś sensownego się przemyka zza skorupy WYZWOLENIA. Aby się przekuło w czyn potrzebna jest modlitwa, potrzebna jest spowiedź, potrebny dobry rachunek Z sumienia. Potrzeba jest patrzeć wyżej, głębiej, szerzej. Nie tylko takie każdemu dał oczy jakie ma, ale przez Krzyż takie jakich nikt nie ma. Wystarczy spojrzeć z Tej prspektywy. Nie lękać się. Nie tkwić w lękau. Nie dać się złu, lecz POZWOLIĆ by dobro je zwyciężyło!
    Inaczej mamy co mamy - gadki-szmatki i turlanie się i innych w kisielu na łańcuchach.

    Sursum corda!
  • @KOSSOBOR 23:44:57
    Oj, niedobrze, niedobrze;)
    Żebym ja tobie musiała tłumaczyć, że to był dowcip na zasadzie skojarzeń;)
  • @DelfInn 07:24:20
    No więc własnie. Podpisuję się.
  • @sigma 09:57:18
    No wiem :)
  • @sigma 09:57:18
    Oczywiście, Tobie, nie "tobie". Chyba musze zmienić klawiaturę, bo zaczyna mnie męczyć użeranie sie z nią o wszystko. Ona nie lubi dużych liter.
  • @sigma 13:30:41
    A weź jej przywal z bańki, jak to się ze starymi telewizorami drzewiej robiło.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
30      

ULUBIENI AUTORZY

więcej